RSS
środa, 26 stycznia 2011
20 dni

Jeszcze trochę i coś może się zmienić..! Na to liczę. Daję sobie czas, jeszcze 20 dni. Jeśli nic nie ruszy się w wiadomym temacie, trzeba będzie wrzucić na tapetę opcję "B", jeśli ona się nie powiedzie, pozostaje "A" i w tak zwanym międzyczasie poszukiwanie rozwiązania "C", co może być bardzo proste lub mega trudne.. Czas pokaże.


Czeka mnie jeszcze co najmniej jedna wizyta u lekarza. Ucho co prawda nie boli, ale przytyka się, gdy zmieniam pozycję z siedzącej na leżącą/wiszącą (schylenie się;p). Laryngolog może coś zaradzi.. Ale to po weekendzie.

Oho, za godzinę wychodzę do pracy po tygodniowym zwolnieniu. Czas się szykować. Ołje;)

11:16, astovera
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 18 stycznia 2011
Udało się!

O tak..! Udało się! Zdążyłam w niecałą 1 h przygotować to, co zaplanowałam na 2,5h. Teraz mogę w spokoju oczekiwać wizyty Gościa:) Superaśnie!

Na kuchence czeka "makaron po mojemu" w dwóch wersjach:

-ze świeżymi pomidorami, świeżą bazylią i mnóstwem przypraw suszonych,

-z mrożonym szpinakiem, czosnkiem, świeżą bazylią i mnóstwem przypraw suszonych.


Dam Gościowi wybór.. Niech zdecyduje, co chce jeść. Powiem w sekrecie, że mnie bardziej interesuje szpinak, ale z zadowoleniem zjem cokolwiek! Bo głodna jestem niesamowicie..


Świeczuszki już pachną; dzisiejsza noc należy do tych bardzo rozmownych i "winnych", więc klimat odpowiedni zbudowałam (chyba!). Będzie fajnie!


A wracając do codzienności.. W pracy nadal kwasik lekki, ale ogarniamy..;) Poprzeczka wysoko, nie wiem, czy tak wysoko nogę podniosę. A jak podniesienie nogi nie wystarczy, to skakać trzeba będzie. Także proszę przygotować się na lekkie trzęsienie ziemi w okolicy Trójmiasta..!


PS wykonanie niewykonalnego nie byłoby tak łatwe, gdyby nie muzyka z głośnika.. dzisiaj Loca, loca, loca ;)

http://www.youtube.com/watch?v=KewfYKJy8YU&ob=av3em

19:29, astovera
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 17 stycznia 2011
Świeczki, świeczuszki..

No i się oparzyłam wrzątkiem! Niezdara ze mnie, co zrobić. Ślepa (okulary noszę nie bez przyczyny), głucha (przewiało mnie i niiiic nie słyszę na lewe ucho) i do tego niezdara.. Do takich wniosków dochodzę, gdy jestem pozostawiona sama sobie z rzeczywistością.. Więc zapalam kolejną już świeczkę i rozkoszuję się zapachem, który dociera do moich zmysłów przez lekko (jeszcze) przytkany nos..


Świeczki.. temat rzeka! Mogę palić, ile wlezie.. najlepiej pachnące, ładne, kolorowe, w gustownych świecznikach. Z takiego prezentu się zawsze ucieszę (podobnie mam z pończochami i koralikami do kolczyków), każda świeczka zawsze się przyda.

Pomysł  na dziś..? Świeczki, kilka piosenek Pink Floyd (na tapecie "Lost for words" : http://www.youtube.com/watch?v=qV7cWhmoG9w), kilka kichnięć, kaszlów, pociągnięć nosem, jeden (powtarzam JEDEN) odcinek "Kuchennych rewolucji Magdy Gesler", ząbki i spaaać. A jutro od rana rozpoczynam kolejne zmagania ze światem. Jeszcze tylko 3 dni pracy i wolne. Czy każdy odlicza dni do weekendu..? Nie sądziłam, że kiedyś mnie to spotka, a tu proszę bardzo - coraz częściej liczę godziny do końca tygodnia i mimo, że w weekendy też dużo się dzieje, zdecydowanie wolę zajęcia weekendowe, niż pracowe. Mamo, to dorosłość..! Ratujcie;)


Jeszcze tylko dodam, że brukselki mrożone gotowane na parze+masełko marnym są obiadem. Nie mam weny na nic innego. Do piątku nie ma dla kogo gotować:( Życie, życie, życie..

22:53, astovera
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 16 stycznia 2011
Dziś drogą do jutra!

Ostatnie dni - poza chlapą, błotem i przeziębieniem - przyniosły klika ważnych rozmów, decyzji, które w pewien sposób będą powiązane z dalszymi przygodami zwanymi 'życiem'.. Fakt, kobiety są istotami emocjonalnymi i większość ważnych spraw nie może obejść się bez łez, ale! drodzy Panowie! drogie Panie! Przecież to stanowi o naszej kruchości, wrażliwości i lekkiej tendencji do panikowania, przesadzania..;)


Wracając do istoty sprawy - zrobiłam wczoraj krakersy!;) Bez spulchniaczy, za to z duuużą ilością sera. Wyszły dość dobre, dziś dodałabym więcej soli i papryki (zamiast curry z przepisu dałam właśnie paprykę słodką). Przekąska jest niesamowicie tłusta i wciągająca mimo nieprzyjemnego (dla mnie) zapachu. Polecam i linkuję pierwowzór mojego wypieku.. Jeśli kiedyś obczaję, jak tu się fotki wkleja, a do tego będę miała sprawne baterie od aparatu, postaram się następnym razem podesłać zdjęcia własnych wyrobów..! A tymczasem, link:

http://kuchareczka.blox.pl/2009/06/Krakersy-serowe-z-curry.html


Aha, dodam przy tym, że gdyby ktoś szukał sprawdzonego ciasta do pizzy, to znalazłam proporcje idealne! Ciasto gładkie, puszyste, do tego wystarczająco słone.. Zaczynam wierzyć, że opłaca się pitrasić zgodnie z przepisem, a nie na tak zwane oko;) Poniżej kolejny link, tym razem do dania obiadowego:

http://mojewypieki.blox.pl/2009/02/Calzone.html


Hm, to jeszcze brakuje do pełni szczęści jakiegoś odnośnika do piosenki na dziś.. Może Grechuta? Albo Krajewski? Albo ktoś bardziej "światowy"..? Proszę Państwa, oto Damien Rice z Lisą Hannigan, czyli duet wokalno idealny.. Polecam mocno-mocno:

http://www.youtube.com/watch?v=ZduDvIBu3EU&feature=related


what i am to you is not real..

22:46, astovera
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 03 lutego 2009
tutu!
Ha, zastanawiacie się, co się stało, że po długiej przerwie wznowiłam swoją 'działalność'? Ha! Zmobilizowała mnie do tego obsługa w Carrefour Express w Gda na Kołobrzeskiej 54. Jestem tam baaardzo rzadko, jednak ostatnio z braku czasu na wyprawy dalekobieżne, wybieram ten najbliższy sklep. I jak już doń wejdę, to znam co do joty scenariusz. Jakby popatrzeć na mnie z perspektywy carrefourowych wizyt, to widać aktorkę taką.. taką wiecie, dobrą. ;> Jednak dzisiaj mnie zaskoczono. Niebywałe.. Do rzeczy.
Wchodzę. Nie biorę koszyka, nie ściągam czapki. Dlaczego? Bo mam zwyczaj po ściągnięciu okrycia głowowego [;>] wrzucić je do koszyka, a te w owym sklepie do czystych nie należą. Nie ściągam czapki - niepotrzebny mi koszyk. Nie biorę koszyka - wezmę mniej zakupów i wydam mniej! Sprytne? Nie do końca. Ceny w tym sklepie są dość.. wygórowane;) Jak wchodzę do Tesco, to wiem, że za 30 zł zrobię zakupy na cały tydzień [ryże, ziemniaki, warzywa, owoce, mleko, jogurty jakieś, ser, coś do picia, coś-dobrego...]. W Kerfu już tak miło nie jest.. Wniosek z tego? 30 zł to pojęcie względne;)
Więc weszłam bez koszyka. Ochroniarz jak zwykle zmierzył mnie wzrokiem od góry do dołu. Zerkam w lewo na kasy - oh tak! Na cztery jedna jest czynna.. Zero zaskoczenia, przecież to oczywiste w dzień powszedni, w godzinach popołudniowych [15:00]. Pierwszy dział - owoce. Winogrona jasne 5,99 zł w promocji. O nie.. Nie dam się nabrać! Zanim doszłabym do kasy, okazałoby się, że Pani Fela źle nalepiła cenę i powinno być 15,99 zł. Kto się będzie rozdrabniał, w końcu jak klient przychodzi, to albo chce kupić winogrona, albo nie chce, no nie? ;] Co tam cena, nieważna w zasadzie. Pod każdym względem :D
Kręcę się po tym sklepie, wzięłam parę bułek [kajzerki dobre są, po 0,25 zł], coś do picia i zajrzałam na mięsny dział. Oooo! Sopocka w promocji za 15,99 zł. To ja poproszę 20 deko ('22 może być?') i jakieś 3 kiełbaski do pokrojenia na 'szpagetti'. Wybieram swojską/śląską - nie wiem, małe takie. Radosnym krokiem [wiem, co mnie czeka] udaję się do kasy. Przede mną 4 ludzi. Za kasą PaniKrótkoŚcięta [PKŚ] "przejeżdża kodem po laserze" [tudzież na odwrót] i rzuca produkty na drugi koniec kasy. Pech, jak kod 'nie wejdzie' i trzeba się pochylić, wziąć do ręki rzuconą wcześniej rzecz i nabić jeszcze raz. Gdyby PKŚ wykazała odrobiny dobrej woli, to by nie rzucała produktami, a kładła je w miarę blisko ręki Klientki, która stoi i próbuje łapać swoje zakupy, by włożyć je do posiadanej siatki.
Nic to, po 15 minutach nadeszła moja kolej. Czekam na te słowa, jak na życzenia urodzinowe w kwietniu. Uwaga.. "ma pani kartę-rodzinkę?", "nie, nie mam" [powaga na twarzy, mimo że słyszę ten tekst poraz 12]. I nagle.. Pani wyciąga swoją kartę spod lady i nabija punkty za moje zakupy na swoja kartę :D Czemu nie. W sumie ja nic nie tracę, a ona może zyskać.. Rozbraja mnie to, że pani udaje, iż to standarTowe [nie mylić ze 'standardowe'] działanie. Czekam na rozwój akcji. Pani próbuje 'wbić' nalepkę z kiełbasy do kasy. No nie idzie. Próbuje drugi raz - no nie idzie! Hm, pewnie w głowie 100 myśli. Nagle słyszę upragnione: 'a zależy pani na tej kiełbasie? no bo coś nie wchodzi'. Cóż ja mogę.. 'w zasadzie nie..' chcę dopowiedzieć 'w sumie przyszłam tu tylko po bułki, picie i sopocką i miałam nadzieję, że ta kiełbasa nie wejdzie..', ale wymiękam. Pani mnie zakoczyła po prostu! Dopowiada po chwili 'bo bym musiała iść na mięsny jeszcze raz zważyć!' - ciśnie mi się na usta 'to ja poczekam', ale sobię daruję. W sumie ta kiełbasa nie jest mi potrzebna.


:)

17:22, astovera
Link Komentarze (6) »
czwartek, 27 listopada 2008
Kolejny miesiąc jak przez palce.. No dobra, nie minął pełen miesiąc, ale pewna część.. Tak czy inaczej - życie nadal porusza się ruchem przyspieszonym:p Taak.. kolokwium z fizyki. Było-minęło. Będzie jeszcze niejedno. W tym pewnie poprawka tego, hehe. Nie ma co się rozdrabniać przed czasem..
Ważniejsze jest to, co po kole. Czyli obiadek w doborowym Towarzystwie:* a potem zakupy! Tak, nieplanowane, spontaniczne. I tym sposobem mam buty:> Ładne takie. Brązowe dla odmiany. :)

W sobotę koło z matmy, w poniedziałek kolejne z fizy. A potem.. A potem ścianka wspinaczkowa w czwartek, jak się uda. Wczoraj na łyżwach byliśmy. A co tam! Trzeba się ruszać, c'nie?;)

Tak jestem w tym Trójmieście sobie. Niby czasu na nic nie ma, a jednak da się wyłuskać odrobinę przyjemności dla siebie i Bliskich.. Grunt to dobre nastawienie i chęci duuuże. Albo całkiem malutkie. To i owo jest pojęciem względnym.. Hm, znów piszę tak, że mnie się nie da zrozumieć? Hm. Pozdrowionka!
20:03, astovera
Link Komentarze (1) »
czwartek, 30 października 2008
Hm.
Zacznę od tego, że przed chwilą moje wypociny 'się skasowały';) Jak? Nie wiadomo. Cóż, ŻYCIE.
Hm, w zeszły weekend odbyła się rozmowa na temat mojej przyszłości w pracy. Zwierzchnicy okazali się wyrozumiali i przystali na moje 66 godzin w miesiącu. Według Marty [:*] firma - za McDonald's - walczy o status 'przyjaznej studentowi'. A ja się upieram przy swoim, że po prostu jestem najlepsza :D [o, sorry PuzyreM - jesteŚMY!]
Z workowych nowinek, to jeszcze tyle, że szkolenie niedawno rozpoczęła nowa grupa. Wśród jej zacnych członków znajduje się tak zwany Mikuś. Dla wyjaśnienia dodam, że chodzi o Kolegę z liceum, nie zaś o managera, który ma taką samą [choć nieoficjalną] ksywę.;) Cieszę się niezmiernie, bo zawsze to znajoma twarz..*

Dziś większość ludków z grupy przyszła na uczelnię 'z torbami' - wyjeżdżają do domów.. Byłoby mi smutno, że ja nie jadę, gdyby nie fakt, że Dom przyjeżdża do mnie! Taaak! Jutro po południu zjawią się w 3mieście moi Rodzice:) Już nawet obiad przygotowałam. Nie napiszę co, żeby był element zaskoczenia [choć pewnie nie sprostam wymaganiom ich kubkom smakowym].

Dla wtajemniczonych napiszę jeszcze tylko, że czuję się lepiej. Katar praktycznie minął. Pojawia się tylko rano i wieczorem. No i czasami w dzień. ;)))

A poza tym? A poza tym, dzisiaj czwartek. Najbardziej hardkorowy dzień na uczelni. Dałam radę. Na matmie dostałam nawet 'punkcik' za zadanie wykonane po wywołaniu do tablicy.

Nic to, czas się zwijać. Jutro czyha za rogiem.;) Trzymajcie się Wszyscy w cieple i zdrowiu. ..i dajcie znać, co u Was.



* przyjmuję zakłady, że niebawem 'Whatever' doda komentarz do tej notki, na temat pozdrowień dla Mikusia :)
21:17, astovera
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 13 października 2008
Czas wyborów.
W moim życiu poraz kolejny nastał październik. Miesiąc pełen przemyśleń, refleksji nad przeszłością, planów na przyszłość, czas (nie)oczekiwanych zmian. Czas wyborów. Trudnych, aczkolwiek niezbędnych w dalszym rozwoju. I dlatego powstaje pytanie ['kto..kto..ktokto.. kto za tym wszystkim stoi!?' za: Kult "45-89";))], czy to już pora zająć się tylko szkołą? Czy też ciągnąć pracę przez jeszcze jakiś czas.. Jeśli druga opcja - jak długo? Póki co - w miarę wyrabiam się ze wszystkim.. Na jutro chciałam wziąć wolne w pracy, żeby nadgonić materiał z matmy i szerzej przyglądnąć się fizyce. No cóż. Nie udało się, bo 'jak jutro nie przyjdziesz, to sobie w łeb strzelę' - z ust przełożonego Q. brzmi to pochlebnie (tzn. 'nie damy rady bez ciebie' :D), aczkolwiek wolałabym usłyszeć inne słowa (np. 'jutro podwójna stawka - przyjdź':p). Tak czy inaczej - w ramach kompromisu, idę na 7 do 11. Kolejny dzień trzeba wstać chwilę po 6;) Zerkając w kalendarz nie widzę zmian w tej kwestii w ciągu najbliższych dni.. Bo jeśli chodzi o tygodnie, to jutro zadziałam. Postaram się ułożyć grafik bardziej dopasowany do mnie i do szkoły. To znaczy - pracuję w 3 weekendy w miesiącu [chyba że coś nagłego wyskoczy] oraz wtorek LUB piątek. Do tej pory było I. A do tego w niedziele chcę skracać pracę do maksymalnie 7 godzin. A to po to, żeby wieczorem mieć siły i chęci na przygotowanie się do poniedziałkowych wyzwań. Według moich wyliczeń, będę miała wówczas 70-90 godzin przepracowanych w miesiącu. Wystarczy..

Coraz więcej Osób pisze do mnie 'nie przemęczaj się' - uspokajam zatem: nie przemęczam się! [jeszcze:d] Będzie dobrze. Już jest lepiej;)

Nowisię pozdrawiam serdecznie! I informuje, że K. już zdrowy.. Prawie.;)
20:38, astovera
Link Komentarze (4) »
wtorek, 07 października 2008
Zaległości.
Witam! Dziękuję za miłe słowa..!
Przyznam, że mam zaległości w odpisywaniu na maile [nie tylko w pracy;)], zamieszczaniu notek na blogu, odpisywanie na komentarze.. Serdecznie za to przepraszam..
W kwestii szkoły, to narazie sobię radzę. Pierwszą fizykę [ćw] przeżyłam, zapowiada się, że będzie ok. Aczkolwiek nigdy nic nie wiadomo.. A już tym bardziej na PG.;-) TomaszuM - na [moje] szczęście nie mam wykładów z dr Januszem T.:) Rysunek techniczny jak narazie nie sprawia trudności, choć w sumie zaczęliśmy od pisma technicznego [norma PN-80/N-01606]. Zobaczymy co będzie dalej.. Kreska [geometria wykreślna] zapowiada się lekko problemowo. Dużo rzeczy do zapamiętania, jeszcze więcej do zrozumienia. Na szczęście trafiłam na wykładowców i ćwiczeniowców, którzy podejście do sprawy mają dobre [podobno :>], więc trochę sumienności i dobre nastawienie, a będzie dobrze. Tak myślę..
Na pierwszym wykładzie z matmy było bardzo miło. Pani tłumaczyła jak czytać "x Є R" :> Nieno, było parę innych rzeczy, z którymi zawsze miałam trudności (okresowość, złożoność funkcji). Tak czy inaczej, zapowiada się dobrze. Wydaje się, że dam radę. Wydaje się. ;)
Tomku, nie podam nazwisk wykładowców, bo nawet nie pamiętam. Po pierwszej sesji pewnie na pamięć będę znała. Teraz wiązałoby się to ze szperaniem po notatkach.. A powiem szczerze, że padnięta jestem..;)
Pozdrawiam wszystkich i kończę na dziś. Jutro na 7. Pora się szykować do snu..

/K. się rozchorował :(
20:07, astovera
Link Komentarze (1) »
wtorek, 30 września 2008
Mam plan..
..i to jaki! W poniedziałek 8-13, wtorek wolne (!), środa 7-11, czwartek 8-16(:/), piątek 7-11. A w wolnych chwilach i w weekendy praca. Właśnie! Dostanę +5% do pensji za wrzesień. Jestem najlepsza;))
W szkole jak narazie nudy. Inauguracja jakoś nie wzbudziła we mnie emocji. Dużo ludzi, rektor i dziekan nie wyglądają strasznie.. Fizy się boję. Ale dam radę, nie?
O, może powiem, jakie mam przedmioty w pierwszym semestrze? Wstęp do budownictwa, geometria wykreślna, rysunek techniczny, geologia, matematyka, fizyka. Brzmi nieswojo. Przynajmniej teraz.. Jestem jakoś spokojnie nastawiona. Mam w końcu zaplecze w Elblągu i kibiców trzymających kciuki. Damy radę. Mimo wieści, że jednak budownictwo, to jeden z najmniej "przeżywalnych" kierunków na PG. W sensie niewielki odsetek rozpoczynających studia, kończy je. ;) W terminie oczywiście.
Tak jak wspomniałam wcześniej, jutro na 7. W związku z tym mykam spać. Chcę jutro jeszcze do pracy zajść, by wstępny grafik ułożyć. Mam nadzieję, że uda mi się pogodzić szkołę z workiem. Zobaczymy.
Dziękuję za uwagę. :) pzdr!

PS. Norma - przekaż Dżajfowi, żeby skołowała płytkę od SamaWieKogo;) powinna wiedzieć, o co chodzi..
MagdoS - dziękuję za noc :* :D tośmy się nagadały.. oby częściej takie akcje..
Whatever - daj znać, co u Ciebie.. może kiedyś będziesz w Ebowie wtedy, kiedy ja? się spikniemy na jakieś ciastko i pogaduchy? pozdrów Kopernika;)
21:29, astovera
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2